+ Załóż konto

Twórczość

Matrix
Zwariowana, zagrożona, niestabilna.Niebezpiecznie poruszona cała.Niespokojna, rozwydrzona, jakaś inna.Nikt nie mówi już, że jest wspaniała. Czy przez lata aż tak wiele się zmieniło?Czy naprawdę dużo więcej dzisiaj wiemy?Czemu nagle przestało być miłoi o miejsca na tej Ziemi się bijemy? Już nie chcemy wyprowadzać się na Marsa.Galaktyki dziś nam się nie marzą wcale.Na ekranach trwa medialna farsa,a nikt przy niej się nie czuje doskonale. Nagle ciasno się zrobiło niebezpiecznie.Ugrzęźliśmy w swoich własnych klatkach.Dość stanowczo przypomniano nam niegrzecznie,byśmy tylko się skupili na wydatkach. To nas bardzo osadziło na swych miejscach.Odleciały gdzieś w niepamięć ...
0
Szelest
Kompromitacja i ból,a miała być ziemi sól.Ziemi rodzimej i czarnej,a marniej wciąż jest i marniej.I tylko ta złota jesieńwytchnienia chwilę nam niesiei rozpromienia ulice.Straszą czerwonym księżycem,pomorem i krwi toczeniem.Jednak te nasze jesienietrzymają wciąż nas na duchu.Nawet z nadziei okruchuwznosimy swe domki z kart.Partyjny, wyborczy wiatrosłabł przy świata porywach.Ktoś wielkie sceny rozgrywana stromym globalnym dachu.Przyzwyczajenie do strachuspłynęło na nas zmęczeniem.Lubimy nasze jesieniei szelest upadłych liści.Milczący dotąd artyścipięć minut mają dla siebie.Jak dalej będzie, nikt nie wie,lecz ...
0
Poranek wśród pajęczyn, paproci i kasztanowców
Pajęczyny skropione rosą rozciągają się na jesiennych trawach. Niskie jeszcze o tej porze słońce przeciska swoje promienie między delikatnymi nitkami. Już mi się buzia cieszy, pal sześć grzyby...Idziemy znów noga za nogą wśród gajów kasztanowych, wśród lasów dębowych, bukowych, wśród połaci paproci.Prawdziwków nie ma, co było do przewidzenia, ale ja przystaję co dwa metry, bo cyklameny fioletowe, bo wrzosy znajome, bo kanie, bo słońce znalazło przesmyk w koronie drzewa. Upajają mnie widoki, zapach wilgotnego lasu, świergot ptaków i dzwonki krów w oddali. Znów czuję się jak mała dziewczynka, rozdeptuję purchawki i cieszę się, kiedy spod buta wydobywa ...
0
O pieniądze na hodowlę skóry
Wojewoda już nie takie widział katastrofy.Martwi się Zarząd Kompanii, czy się zwiększy popyt.Związki skarg nie notowały, a stały na torach.W Doniecku padły dwa strzały. Sytuacja chora. Lekarz prosi o pieniądze na hodowlę skóry.Na ekranach roześmiana pani od kultury.Mamy z życia próbę bicia rekordów i piany.Reszta jest już do ukrycia. Budżet uchwalany. Błąd pilota łzy nie otarł. Jest siła natury.Lekarz prosi o pieniądze na hodowlę skóry.Pod ziemię zjeżdżają zmiany. Wizytuje Kopacz.Rębacz życia porąbany nie ma sił na rozpacz. Informacje – zgniłe liście, opadają chmurą.Czy to piekło? Czy to czyściec? Gaszą pożar bzdurą.Paranoje ...
0
Przyszła grypa do Filipa
Przyszła grypa do Filipa.Była na nią porai Filip z obiegu wypadł.Rodzina jest chora. Filip kaszle. Nosem chlipie.Czosnku dużo zjada.Nie poradzisz nic Filipie.Zarazisz sąsiada. Sąsiad poszedł do lekarza,bo gorzej oddychałi przed gabinetem siada,a przychodnia kicha. Niełatwo zachować zdrowiew chłodnym październiku.Po południu na Grochowiewirus wielu przykuł. Pewnie sprawka to Filipa.Chodzić z grypą wolał.Całe szczęście, że to grypa,nie wirus Ebola. ...
1
Jestem loginem
Jestem loginem, hasłem, dostępem.Włączam. Przeglądam. Idę z postępem.Wszystko przed nosem mam z pierwszej ręki.Rozdzielczość, barwy, gadżety, dźwięki. W zamian o sobie ślę informacje.Co robię, lubię? Jakie atrakcjewybieram z całej ofert palety.Podawać muszę różne konkrety. Śledzi mnie stale sieć satelitów.Łatwo namierza miejsca pobytui obserwuje mój rozkład dnia.Za to serwuje mi to, co ma. Na przykład dzisiaj, z samego rana:Hacker buszował w Banku Morgana!Nasza Policja bez bazy danych!System przez dobę jest naprawiany. Raport o taśmach jest utajnionyi jakiś proces jest odroczony.Kampanię wspierać ma Mariusz K.Człowiek ogląda. Widzi i zna! I przypadkowo ...
1
Psycholog kliniczny
Gdzieś numer mi się zapodziałi chyba nie znajdę go.Wiem, miała na imię Lodzia,jak dzisiaj już mało kto. Pozazdrościłby i młodzian,gdyby mógł zobaczyć to,jak potrafiła ta Lodziaprzegonić z człowieka zło. Profesjonalizm podejściarówny Opiece Społeczneji doświadczenie po przejściachukryte w postawie grzecznej. Przy ujmującym wyglądziebłysk miała iskierek w oczach.Każdy przy takiej przysiądzie.Ta Lodzia była urocza. Gdzieś numer mi się zapodział.Zapisywałem. Gdzie? Nie wiem.Może wiersz przeczytasz Lodzia!Znów w wielkiej jestem potrzebie. ...
0
październiki
Smutne są te październiki. Wlecze się jesień po kraju. Na milczenie i okrzyki suche liście opadają. Mgły usiadły. Ich wilgocie po zaroślach przeszły dreszczem. Spadł na ziemię sen o złocie. Spłukała go jesień deszczem. Ciemność spieszy się do okien i zagląda w każdy kąt. Liście godzą się z wyrokiem. Opadają. Idą stąd. Trochę dalej popatrzymy. Tam gdzie latem wzrok nie sięgał. Kładą się na ziemi dymy. Snuje się pożegnań wstęga. ...
1
Koszałkowe retrospekcje o sierotkach i krasnoludkach
Artyści odpadli pierwsi. Nie obyło się bez strzałów.Potem era Alzheimera zżerała scenę pomału.Na muzyków i filmowców zwaliły się resztki muru.Była zupa zetempowców, ale już nie było chóru. Pośpiesznie świat meblowano. Urosły "lub czasopisma".Po raz pierwszy coś nagrano i do władzy pchał się pismak.Wtedy właśnie padły banki i odpadła finansjera.Historycy poszli w szranki i zaczęli haki zbierać. Przysiedli nauczyciele. Zgrupowali się prawnicy.Skandal zrobił się w Kościele wokół służb i tajemnicy.Uzgodniły nocne zmiany system i układ partyjny.Sekretarze, dawniej chamy - języczek koalicyjny. Na ziemię spadli lotnicy. Lekarzom dano maksimum.Kłócili się politycy, a miejsca wyznaczał ...
0
Nocne gadanie
Gdzie wdowa do wdówki pisze - Kochana...Znasz moje smutki, samotny dom.Dzionek był krótki, teraz do ranaopowiadaj mi historię swą. Baju, baju, baju.Baju, baju, baju.Plotą.Gadu, gadu, gadu.Gadu, gadu, gadu.Tną.Baju, baju, baju.Baju, baju, baju.Gniotą.Gadu, gadu, gadu.Gadu, gadu, gadu.Ślą. Tak się noc plącze z nosem w ekranie.Słyszy, że ona teraz nie z nim.Trzeba jej jutro wpisać uznanie,a jego obśmiać - pewnie - czort z nim! Baju, baju, baju.Baju, baju, baju.Plotą.Gadu... itd Nie piszą o tym przecież w gazecie,Nie powie tego Ci przecież nikt,ale kochana ...
0
Na drodze do sukcesu
Podział jest dosyć głęboki.To są tylko Zagłębioki.Kupią każdą obietnicęzanim wyjdą na ulicę.Sam inaczej na to popatrz.Każdy górnik to też kopacz!I czy z bidą, czy nie z bidą -gdzie im każą, zawsze idą.Kiedyś mówili – Czerwone.Teraz za rzundem som onei nadal jeszcze państwowe.Na każdą zgodę gotowe.Władza umie grać z bidotąi właściwie chodzi o to,żeby wystąpić na sceniei wygłosić przemówienie. ...
0
Dr Lecter, do ostatniej kropli miłości
   Kilka lat temu zafascynowana filmami o dr Hannibalu Lecterze z genialną rolą sir Anthony Hopkins'a, zanim jeszcze AXN stworzyło serial "Hannibal", napisałam sama brakującą część życia dr Lecter'a. Zarys scenariusza przetłumaczyłam na język angielski i wysłałam do reż. Ridley'a Scott z prośbą, by zechciał zrobić kolejny film o Hannibalu. Wysłałam pod adres agencji w Hollywood, który znalazłam w internecie, nigdy nie dostałam odpowiedzi... W swoim opowiadaniu chciałam nadać ludzką twarz dr Lecterowi, pokazać, że był zdolny do miłości. Oto mój Hannibal Lecter:   Dr Lecter do ostatniej kropli miłości ...
0
Człowiek z Człuchowa
Jest pewien człowiek. Żyje w Człuchowie. Od dziecka lubił spoglądać w gwiazdy. Kiedyś zobaczył świat w swojej głowie. Świat, który może oglądać każdy. Wystarczy tylko stworzyć go w myśli, tak jak tworzymy ten wirtualny i czekać żeby goście tam przyszli. Przychodzi wielu. Nie brak fatalnych. Mówią, co było. Mówią, co będzie. Jakie możliwe są jeszcze wątki. Czasem wygłosi Świętość orędzie i mniej bezpieczne są też zakątki. I w naszym świecie tak samo bywa, lecz w nim jesteśmy zakołowani. Wiele się przecież spraw tu ukrywa. Wielu nie chcemy ...
0
Oto człowiek
Nie zawsze znajdujemy odpowiedni rym dla wiersza, choć mamy zmysły.Nie zawsze szukamy mądrych słów na przeprosiny, choć mamy rozum.Nie zawsze jesteśmy tam, gdzie na nas czekają , choć mamy nogi.Nie zawsze widzimy to co zobaczyć powinniśmy, choć mamy oczy.Nie zawsze niesiemy pomoc tam, gdzie potrzebują, choć mamy ręce.Nie zawsze wybaczamy innym, wybaczając sobie. choć mamy serce.Nie dlatego, że nie chcemy,Nie dlatego, że nie umiemy,Nie dlatego, że nie możemy,ale dlatego, że jesteśmy ludźmi.W całej ludzkiej doskonałości wciąż pozostajemyułomnym człowiekiem. ...
0
Jaki właściwie mamy klimat?
Jaki właściwie mamy klimat? Odpowiedziałbym, że napięty. Mocarstwa, które wiodą prymat wysłały armie na przygiętych.   Media donoszą o przyczynach. Suną rakiety i okręty. Już obradować szczyt zaczyna. Jest konflikt, a już nie ma świętych.   Tysiące maszyn i żołnierzy wessały wiry nowej wojny. Technika niszczy. Celnie mierzy. Głos polityków wciąż spokojny.   Oni tu mają swoje sprawy - wybory, awanse, posady. Górnicy jadą do Warszawy. Jest strajk pod ziemią i blokady.   Osły przy dzieciach kopulują i nie ma spraw bardziej ciekawych. Że wielkie miasta bombardują? Nie podnośmy od razu wrzawy!   Nowy ...
1
Wir
Nic, co dziś się dzieje nie jest przypadkowe. Wdziera się na scenę, na areny nowe z gotowym programem dobrze przemyślanym. Wciąż nas zaskakuje, to co oglądamy. Przedziwne decyzje. Zmiany sojuszników. Jest w tym wiele strachu. Podziwu okrzyków. To, co niemożliwe - widzisz na ekranie. Nie umiesz przewidzieć, co się jutro stanie.   Pracowały nad tym całe pokolenia jak wojnę rozkręcić, jak nasz świat pozmieniać. Żeby wir wydarzeń wciągał stale nowych i czynił, co ludziom nie przyjdzie do głowy.   Teraz mamy ISIS. Wpierw była Al-Kaida, wcześniej jakaś inna operacja tajna....
0
Niebo i Ziemia. historia prawdziwa
   Wyszła tylko na chwilę,gdy nagle zaczął padać ulewny deszcz. Gdy doszła do sklepu była już zupełnie mokra. Potrząsnęła głową by strząsnąć deszcz z włosów i zanurzyła sie w zieleni. Spotkały sie niebo i ziemia, jej błękitne oczy i jego zielone. Stała tak bez ruchu, gdy nagle poczuła szturchnięcie, ktoś przepychał się z koszykiem do kasy. To jej przypomniało po co tu przyszła. Odwróciła wzrok, poszła w regały, ale wszystko wokół miało odcień zielony. Dopiero przy kasie zieleń ustąpiła, gdy zorientowała się, że za dużo kupiła. Obciążona dwoma torbami wyszła ze sklepu. Deszcz już ustał. Szła lekko zamyślona, gdy poczuła dotyk na ramieniu, ...
0
Oczekiwanie
Szarą jesienią w małym miasteczku, za firankami zamkniętych okien, piękne nokturny gra na smuteczku samotne życie z podbitym okiem. Kilka nut dawnych wróciła pamięć, a czas zaznaczył każdą bemolem i zaprowadził nad samą krawędź życie podparte łokciem na stole.   Nikt nie zadzwoni. Nikt nie napisze. Grubą zasłoną wisi samotność. Westchnienie czasem uderzy w ciszę, gdy wzrok wskazówek nie może cofnąć.   A chciałby bardzo te sny odnaleźć, w których rozbrzmiewał śmiech zwariowany dawnej zabawy, uniesień, szaleństw, gdzieś w mysią dziurę tu pochowanych.   Wychodzą nocą skrzypkiem podłogi. Szuraniem ...
0
Scenariusz filmu Chłopaki nie płaczą
Przedstawiam scenariusz napisany przez Mikołaja Korzyńskiego, filmu w reżyserii Olafa Lubaszenko pt. *Chłopaki nie płaczą*. Kupa śmiesznych dialogów, które stały się kultowe.           Scena I JeżozwierzDrogie dzieci nadeszła pora gdy sympatyczne jeże szykują swoje wędrowki, niestety bardzo często trasy którymi sobie beztrosko depczą krzyżują się z ruchliwymi autostradami pełnymi rozpędzonych niebezpiecznych maszyn kierowcy rozjeżdżają te sympatyczne stworzonka na krwawą miazgę a przecież tak być nie musi wystarczyła by odrobina dobrej woli i ...oj aj aaj Scena II Auto Fred: Co to było? Walnęliśmy w jakiegoś psa?Grucha: Chyba jeżozwierza... Fred: Jakiego jeżozwierza? Grucha: ...
2
Przemówienia – zamyślenia (Dykteryjka o jesieniach)
Nie dziwmy się, że w jesieni wielu z nas się zaczerwieni. Zielone zostaną szpilki - żarciki i krotochwilki.   To normalne. Tak jest zawsze. Jesień w barwy ostrzegawcze bardzo chętnie się ubiera. Zgniło-żółto jest już, teraz.   Jeszcze kusi barw paleta. Jeszcze wiersz pisze poeta, ale wkrótce liść opadnie. Będzie inaczej. Też ładnie.   Może trochę bardziej goło i mniej strojnie, mniej wesoło, lecz kampania musi trwać. Spłyną mgły i siądzie szadź.   Deszcze spadną. Wiatr zawyje. Chmura horyzont zakryje. Człowiek okna poutyka, a już będzie po wynikach.   Rządy inne mają plany, ...
0
Zapięte wszystko... i git!
Wilgoć zawisła w powietrzu i warcie chłodno na deszczu. Nie leje jeszcze, lecz siąpi. Kierowca cicho zatrąbił. Wóz wtoczył się pod samo wejście. Skład cały przyjechał. Nareszcie. Szybciutko przemknęli do środka. Za chwilę zaszczyt ich spotka.   Prezydent ma czasu mało. Do późna wczoraj się grało, a jeszcze były wiwaty. Dziś odlatuje poza tym.   Do Ameryki - na szczyt. Ze składką na klimat... i git! Tak drogo kosztują wojny, a datek jest dobrowolny.   Ciężko zwisają łańcuchy. Za stołki dziękują i fuchy. Uściski. Uśmiech. Ukłony. Mżaweczka ...
0
Obudź się Narodzie!
Jeden czyni z nas podludzi, Drugi nas zabija. Trzeci wątpliwości budzi, że Jesteś niczyja. Czwarty brednie opowiada. Kpi domowy złodziej. Ksiądz ich wszystkich wyspowiada. Gdzie jesteś Narodzie? Jeden wziął nas na roboty. Drugi przysłał zwłoki. Trzeci nabrał znów ochoty Fałszować wyroki. Czwarty stale nas opluwa W telewizji co dzień. Na zakrystii trwa rozróba. Gdzie jesteś Narodzie? Jeden za próg nas nie wpuszcza. Drugi w nos się śmieje. Wierzycieli obcych tłuszcza Na zwrot ma nadzieję. Czwarty nam odstawił leki. Trzyma nas na głodzie....
1
Nie mam wpływu na kretyna
Tak historia się zaczyna: Nie mam wpływu na kretyna. Na idiotkę, na idiotę - nie mam wpływu. Mam sromotę. Urzędasy. Żadnej klasy! W głowie dziwne wygibasy nad przepisem, zarządzeniem. Nie mam wpływu! Mam zmartwienie. Oczywistość oczywista ciężko im się w głowę wciska, gdy dostaną polecenie. Nie mam wpływu! Nic nie zmienię. Czy to jacyś inni ludzie? Czy uczeni na psiej budzie? Czy ktoś ich tak otumanił? Czy specjalnie wybierani do takiej prostej roboty z zadaniem – Sprawiać kłopoty! ...
0
Cień tajnych służb
To się wszystko wzięło z wróżb. Długim cieniem tajnych służb rozłożyło po wyrokach. Potem już w kolejnych krokach przeszło przez sądowe sale. Przetoczyło się jak walec po kieszeniach dziennikarzy. I pech może się przydarzyć, lecz wygląda systemowo. O skarpetkach padło słowo na Wybrzeżu, dawno temu i ktoś musiał, chociaż nie mógł. Z tej niemocy i niechęci do dzisiaj się lody kręci. To są atrybuty państwa zmuszające do poddaństwa, posłuszeństwa, uległości. Na władzę się można złościć, ale trzeba złość ukrywać. Rada ...
1
Pomazańcy
Pierwszy rozbiór Ukrainy i mocarstw przymierze.Media z ludzi robią kpiny. Nie mówią nic szczerze.Jak kapłani starożytni lud karmią ciemnotą.Władzę sprawują wybitni i chodzi im o to.Bilderbergi, Sowy, Czaszki, plany uzgodnione.Młodzi pójdą znów w kamaszki. Śledztwa umorzone.Jednak szczątki samolotów zostaną na wschodzie.Na wszystko musisz być gotów poddany narodzie.Prawda to rzecz dla wybranych. Iluzja - dla ciebie.Świat pod władzą pomazanych. Dokąd zmierza? Nie wiesz.Jest gdzieś wróg nieprzejednany. Zatruł prawdy studnie.Wkrótce będzie rozpoznamy. Przed siłą się ugnie.Ty się przed nią ugniesz także naznaczony znakiem.Zatrzymano ci ...
0
Jestem liściem
Jak ten żółty liść na słońcu jeszcze się w słoneczku grzeję, ale chłody przyjdą w końcu. Spadną deszcze. Wiatr zawieje. Jeszcze ciepło, jeszcze w złocie kołyszę się między swymi, ale już nie słucham pociech z myślami tańcząc chmurnymi. Jeszcze się gałęzi trzymam. Dumnie patrzę w konar drzewa. Tak być musi. Przyjdzie zima i zabierze mnie do nieba. Jak ten liść złoty na wietrze, jeszcze błyszczę, jeszcze zdobię i jesiennym szumię wierszem, a potem pofrunę sobie. Nie będę już uwiązany, przyrośnięty, przytwierdzony. Ulecę pod nieboskłony. Na ziemię ...
0
Nutka rozżalenia
Niedaleko ludzkiego sumienia, gdzie się myśli zbierają najszczersze, siadła sobie nutka rozżalenia. Odtrącona, a chciała być wierszem. Bardzo chciała, lecz z tym się liczyła, że ją źle potraktuje krytyka. Nie pragnęła być nigdy niemiła. Siadła w kącie i ludzi unika.   Bardzo chciała pokazać się komuś, przekonana, że umie zaśpiewać, lecz daleko jej było do dzwonu, do rozgłosu, więc jak tu się nie bać?   Widzi inne - nie zawsze ładniejsze, ale wciąż pozostaje w ukryciu. Przekonana, że może być wierszem, w samotności rozmyśla o życiu.   Tamten chłopak pojawił ...
0