+ Załóż konto

Twórczość

filozoficznie
  Jest taki moment w ciągu dnia, kiedy kierowani odwiecznym instynktem odczuwamy wręcz fanatyczną potrzebę pozbycia się z naszego organizmu balastu, który odłożył się w magazynach naszego ciała.      Informacje, którą właśnie otrzymał mózg natychmiast klasyfikuje jako priorytetową, i od tego momentu centrum dowodzenia naszego ciała wysyła nam wiadomość o potrzebie otwarcia magazynów złogowych.   I tak ma każdy z nas. Bez względu na pozycję, płeć, ...
1
Pył wulkaniczny
Jest wśród pilotów kapitan Wronai jest na ziemi niewielki lasek.Czasem przeszkody można pokonać.Czasem w piwnicy przywiązać pasek. Można na Jaku we mgle lądować.Można startować specjalnym IŁ-emi można także deliberować,że coś się wmawia ludziom na siłę. Odleciał sobie Boeing bez śladu.Drugi nurkował w morzu przy Jawie.Trzeciego wojna trafiła z Gradui tylko Wrona przysiadł w Warszawie. Problem się pewnie sam nie rozwiąże,chociaż się zjedzie wielu kanclerzy.Ekspertów trzeba dobierać mądrzej,by prosty człowiek w przypadki wierzył. Wszystko to marność – pył wulkanicznyi prezydenci z Ludzkiej Komedii.Aplauz jest wielki. Sprzeciw – nieliczny.Liczne modlitwy ...
0
Manewry
Przybywajcie „zbawcy świata",którzy Boga w nim nie chcecie.Czekał na was długie latapederasta w internecie.Przybywajcie z Lóż Tajemnychi ze światłych parlamentów,wściekłe kundle mocy ciemnych,nadchodzi wasz czas momentów. Wielki Sabat Robespierrei królewski szafot pusty.Przybywajcie! Czas się zbierać.Rozdawane są odpusty.Czeka Mistrz i Magdalenka,która pójdzie na ofiarę.W waszych rękach jest udręka.W waszych są rachunki stare. Europa już się słania.Wkrótce ją pokryje Cielec.Czas waszego miodobraniakończy się. Jest go niewiele.Ostatnia pieczęć złamana.Jeszcze słychać Trąby granie.Wy, którzy mówicie za nas -przybywajcie na żądanie! Ogień wojny już się pali....
0
A Tagance - ganz egal...
Komu teraz wiarę dasz,gdy na tronie siedzi kpiarz?Zamiar nosił przez dni kilka,aż mu wyszła krotochwilkai pewnej Amerykancew teatrzyku na Taganceopowiadał dyrdymały.Wszystkie kraje się uśmiały,taki to był dobry żart.Nie ujawnił wszystkich kart.Pewnie coś w zanadrzu chowai wkrótce komedia nowaEuropę zaciekawi. Jak się bawić - to się bawić!Dobry humor może sprawić,że się wojna w farsę zmienii Kijów się zazieleniod magików i komików.Pozmienia ludzi w ludzików,jak niedawno śnieżny pługna karetę zmienić mógł.Pytała ankieta stara:Jakiego chciałbyś mieć cara?Żeby tu przy drodze stał......
0
O Koniku Garbusku i ptakach rajów podatkowych
Mówią o tym baśnie stare,że zawsze zostawał caremten najmłodszy i najgłupszy,który starszych braci zwiódłszy,sięgał gniazd Rajskiego Ptaka,a czy sytuacja takamoże zdarzyć się na jawie? Podatkowe raje prawiebyły już w zasięgu dłoni.Nagle ktoś zechciał przegonićstamtąd starszych i silniejszych,tylko głupszy, ten najmniejszyprzecisnął się do nich rurą.Wielkie skarby nie są bzdurą.Kto je zebrał – ten ich strzeże. W mądrość starych baśni wierzę.W armie dobrych i złych królów.Nic nie dzieje się bez bólu,lęku oraz niepewności.Zwyciężają dobrzy, prości,a podstępny w mroku ginie. Różne bajki o Putiniekrążą teraz w ...
0
Pełny scenariusz filmu FIGHT CLUB
FIGHT CLUB by Jim Uhls based on a novel by Chuck Palahnuik 2/16/98 SCREEN BLACK JACK (V.O.)People were always asking me, did Iknow Tyler Durden. FADE IN: INT. SOCIAL ROOM - TOP FLOOR OF HIGH RISE -- NIGHT TYLER has one arm around Jack's shoulder; the other handholds a HANDGUN with the barrel lodged in JACK'S MOUTH.Tyler is sitting in Jack's lap. They are both sweating and disheveled, both around 30; Tyleris blond, handsome; and Jack, brunette, is appealing in adry sort of way. Tyler looks at his watch. TYLEROne minute.(looking out window)This is the beginning. We're atground zero. Maybe you ...
0
Abu Dhabi
Poleciał do Abu Dhabiz pomysłem by się zabawići swoje mieć „łubudubu",a było już tam pół klubui wszyscy – niewinne lilie.Miał bilet na tanie linie,a ryczałt wziął na paliwo,choć toczył bój o uczciwość. Świat jest troszeczkę za małyi w Abu Dhabi jest cały.Nie wszyscy są w akwalungach.Niektórzy na bunga-bunganie kryją swojej pozycji,a wielu jest z opozycjii stale zdjęcia cykają.Sumienia chyba nie mają. Uwieczniać przecież nieładnieto, co ktoś czyni prywatniechociażby i w pępku świata.Jest weekend – no to się lata.Za sensacjami świat goni.Nie każdy ...
0
Nie mam serca dla Twittera.
Dlaczego pan nie odbieraMinisterstwa Prawdy?Prócz tekstów zabawnychważne myśli w nim ukryto!Twitter jak koryto -da duchową strawę,a pan zdaje sobie sprawę,jak ważne jest źródło!Nie lubi pan? Trudno.Sam podcina pan gałęzie,ale każdy na urzędzieczytać musi tweety.Przed innymi świat zakryty.Twitter jest jak iskra.Każdą myśl ministramasz już w swojej głowie.Zawsze ci podpowieoficjalną wersję.Wiem. Pan ma awersję,że to głupia gadka,lecz Twitter jest Radka.Facebook też koszerny.Pan lubi być wiernyswym przyzwyczajeniom.Wkrótce wszystko zmienią.Warto wiedzieć: – Kiedy?Oczywiście – biedymożna także ...
0
Fobia
Dobrym jest tu obyczajem,że poeta z siebie daje.Czasem także z siebie zrzuca,prowokuje, mąci, skłóca. Namiętności i emocjenie są autorom obce.Jaki człowiek – takie wiersze.Są pokrętne i najszczersze.Ładne oraz obrzydliwe.Pióro, papier są cierpliwe -co napiszesz wszystko zniosą. Czesto jednak z ranną rosąosiadają na człowieku.Tak już jest od wieków wieku,że go sobą oblepiają.Drugą naturą się stają,potem ciążą jak skorupa.Zwłaszcza gdy autor .... ...w trupach i w perwersji się lubuje.Kiedyś czuł – teraz nie czuje,Powiela się i drętwieje.Już sam z siebie się nie śmieje,zapada na Fobię ...
0
c.d. "Gorzkiej poezji życia" - cz. II
John wszedł do mieszkania i znalazł się w wąskim korytarzu wypełnionym złotawą poświatą, sączącą się z usytuowanego pod sufitem kandelabru. Ostrożnie zamknął za sobą drzwi, zdjął przepocone buty i cichcem wkradł się do kuchni, szukając czegoś do zjedzenia; chciał przekąsić co nieco zanim utnie sobie drzemkę, jak to zresztą miał w swoim zwyczaju. Zdążył już otworzyć lodówkę i wyszperać z niej czekoladowego batona, kiedy dało się słyszeć ciche pstryknięcie kontaktu i do kuchni wkroczyła matka ubrana w szafirowy szlafrok, z byle jak naciągniętą na głowę bawełnianą szlafmycą. - Nie spieszyłeś się z powrotem do domu - rzekła zgryźliwie, obchodząc syna ...
0
Nadzieja rozkwita wiosną
Po wyjściu z kina jeszcze wspominaszto wszystko co oglądałeś,ale dostrzegać także zaczynasz,że życie nie jest wspaniałe. Ekran ci tylko czas pozabierałi miejsca miałeś dalekie.Pora byś jakoś już się pozbierał,bo przecież jesteś człowiekiem. Oglądasz jeszcze się na plakaty,na to co wkrótce pokażą,ale przed tobą rachunki, ratyi inne sprawy wyłażą. Bilety będą na pewno droższe.Zamieszkać w kinie się nie da.Życie się stale zmienia na gorsze.Mistrzostwa, a po nich bieda. Za oknem wiosna. Myśl wielkopostnakładzie się już na półmiskach.Wczorajszy zapał przed sejmem został,a spowiedź jest bardzo bliska. Podnieś wzrok wyżej. Schowane krzyże...
1
Zbrodnia i kara
Nieraz tak w przeszłości było i pewnie się jeszcze zdarzy.Bać się będą, aż niemiło i carowie i bojarzy.Nie brak nowych Godunowów, Rasputinów nie brakuje.Wielu już poszło do grobów, lecz na pewno ktoś spróbuje. Ktoś z bliskiego otoczenia. Jakiś Brutus z nową twarzą.Trudna jest sztuka rządzenia. Dziwne sprawy się wydarzą.Dyktatorzy i despoci spać nie mogą tak, jak ludzie.Zawodowcy, lub idioci mogą ich pozbawić złudzeń. Bój się tego, czym wojujesz! I kosa trafia na kamień.Gdy zabijasz, prowokujesz i przed tobą widmo stanie.Udusi cię jak Stalina ochroniarz własną poduszką.Przyjdzie kara, gdy jest wina. Madejowe czeka ...
1
Płacz i zgrzytanie zębów
My, młodsi bracia mniejszych bracispod Koloseum rzymskich praw,trwamy, gdy świat się chce bogacići nie żądamy za nic braw.My, cichych sumień cierpiętnicydla których chleba, wina nie ma.Spychani często na ulicy.Schodzący w bytowe podziemia,dźwigamy na sobie kryzysyi włosiennicę propagandy.   Nikt z nami w świecie się nie liczyi ludzkich praw nie mamy żadnych,a jednak my jesteśmy siłączystego źródła, soli Ziemi,w której diabelskie zło utkwiłoi obraz świata się odmienił.Inaczej już wygląda miłość,której owocem jest zygotatrzech osób wplątanych w zawiłośćprzemieszanego genów błota,gdy ...
0
Facebook
Od łańcuszka do łańcuszka ciekawości nibynóżkapełznie wolno poprzez strony internetu.Opuchła palca opuszka. Wolno rośnie tekstu smużka.Upublicznia barwy wzruszeń i sekretów.   Bez emocji i bez żalu, wolno – portal po portaluodkładany jest na stertę niepamięci.Poszukuje wzrok skandalu, porównując do realuobcy świat do niespełnionych chęci.   Wakacyjna trwa zadyszka. Nie ma mowy o Franciszkach.Krótka wzmianka tylko o Morzu Czerwonym.Celebrytki głośny dyszkant. Skutki jazdy po kieliszkach.Wielki festyn festiwalem rozpalony.   Było – przeszło. Żal człowieka. Lato mija. Czas ucieka.Złote rybki przepływają po ekranie.Polityczna dyskoteka. Ciesz się latem. Nie ...
0
Kobieta sukcesu
Swą miłością i zachwytemobdarzała celebrytę.Miał zachować się jak brytan,ale był to celebryta. Szczęśliwego strzelca golawzięła sobie za idola,lecz jak wisior z pańskiej klamkinie mógł utrafić do bramki. Szukała innych platfusów.Nie umieli bez przymusu.Wreszcie dosyć miała zwisów.Poszła do chłopaków z PiS-u. Gadała: – „...lubię jak owies"i nie chciał żaden pisowiec.Wreszcie stuknęła się w głowę -wdziała barwy narodowe. Do dzisiaj chodzi na marsze.Hasła skanduje najtwardsze.Żadnej pały się nie lęka.Skończyła się jej udręka. ...
1
Idzie wiosna
Już jej powrót jest bliski.Już się do nas wybiera.Poodwiedza tu wszystkich.Opłat żadnych nie zbiera. W nosie ma zarządzenia,stadionowe przepisy.Po swojemu pozmieniaobraz każdej ulicy. Przyjdzie zupełnie darmo,lecz ją każdy poczuje.Pewnie w mediach zagadną,że i wiosna kosztuje. Już wydatki ponieślina policję – znaczące,bo to, co było wcześniejwreszcie liczy się z końcem. Na nic jednak to wszystkobiurokratom się zda.Idzie wiosna. Jest blisko.W ludzkich głowach już gra. ...
1
Nocą, gdy płonął Most Łazienkowski
Późnym wieczorem w ponurej zimiesiadło zmartwienie przy swej dziewczyniei mówi: Mała! Ciężko jest żyć.Czekać na jutro i wino pić.To wino było cierpkie. Wytrawne.A ona miała włosy jedwabnetak rozjaśnione, jak Barbie Doll. Czuć było trawkę i alkohol.Wtulił w te włosy swą łysą głowę.Mamy za sobą życia połowę.Przed sobą żadnej szansy, najmniejszej,ale od ciebie nie ma piękniejszeji to mnie właśnie przy życiu trzyma.Jakoś to będzie, jeśli wytrzymasz. W łóżeczku cicho pisnęło dziecko,a w telewizji prasę niemieckągość pokazywał nad brzegiem Sprewy.Ciężko im było. Mieli potrzeby.Starczyło na to wino ...
0
Ostatki
A karnawał tu mieliśmy jakich mało.Zakręcił nas na diabelskim kole.Wiele afer dookoła wirowało.Brakowało, by ktoś tańczył tu na stole. Były tańce i hulańce. Była draka.Wiele osób powchodziło w cudze role.Śląsk przez tydzień nie przestawał grać trojaka,a rolników chciano spoić alkoholem. Liczne związki pokazały nam podwiązki,a zarządy jak wielbłądy garb dźwigały.Wodzirejka porzuciła obowiązki.Traktorzyści do stolicy przyjechali. Głodujący popijali Coca-Colę,a szaleni dosyć długo byli w pasach.Próby seksu wprowadzono w każdej szkole.Kraj się bawił. Szalał jak za króla Sasa. Może nie był to karnawał jak w Wenecji,lecz rozmachem najweselszym dorównywał.Pewne taśmy zachowano ...
0
Facebook zdechł.
Facebook zdechł.Został śmiech.Nie poruszy ludzi.A to pech.Nie żal! Niech...Nie warto się trudzić.Pójdzie wnetinternet.Rozwieje się chmura.Zniszczy słowabrać ludowa -koryntowa córa.Propaganda bez Wydziału -dyktatura wieprzy!Tłuste Misie.Zdaje mi się -ktoś to wszystko spieprzył! ...
0
Niekończąca się opowieść
Wyczerpał szpital możliwości.Nic więcej zrobić już nie może.Obok jest Kościół – od litości,a do nas kiedy będzie gorzej! Na „gorzej" są już prosektoria,potem zakłady pogrzebowe.Jest nie na miejscu euforia.Pan tylko nam zawraca głowę. Proszę spokojnie czekać chwili.Pan musiałby w szpitalu mieszkać.U pana dawno już stwierdzili:Tej rury nie da się odetkać! Wszystko się kiedyś zepsuć musi!Pan sobie przecież zdaje sprawę.Nie trzeba raczej losu kusić.Nie można liczyć na poprawę. Czekam spokojnie. Wiersze piszę.Tym razem nie chcę do szpitala.Wiatr lekko gałęzią kołysze,lecz jeszcze drzewa nie powala. Dyspozytorka pogotowiagłosik ma ciut... zniecierpliwiony....
0
Przyszedł luty
Przyszedł luty. Świat popsuty.Ciepła woda w kranie.Jeden wychudł. Drugi utył.Rata za mieszkanie. Śnieżek pada. Dróg blokada.W telewizji docent.Oszczędziłem, jak powiada,do trzydziestu procent...? Nie wiem tylko... Krótką chwilkąsię zastanawiałem...Czy nie było to pomyłką,bo mam to, co miałem? Docentowi teraz wierz tui ufaj reklamie.Milioner wyszedł z aresztu,a sąd zmienił zdanie. Ruch w przedbiegach, a lebiegasłucha, bo ma uszy.Prezydent się znów ubiega!!!Drobny śnieżek prószy. ...
0
c.d. "Gorzkiej poezji życia"
    John pędził ulicą ile sił w płucach, nie oglądając się za siebie. Minął brukowany krawężnik, skręcił w boczny zaułek i jego oczom ukazał się wielopiętrowy budynek. Ze wszystkich stron okolony przydrożnymi słupami, blok wyróżniał się na tle innych charakterystyczną ścianą, obryzganą wymalowanymi sprejem szczególnie obraźliwymi hasłami. John wolnym krokiem poczłapał w kierunku klatki schodowej, wsunął klucz do zamka, przekręcił, otworzył drzwi na oścież i wpadł na swoją lekko stukniętą sąsiadkę, panią Arrow, wytrącając jej przy okazji plastikową torbę wypełnioną pustymi butelkami po alkoholu, które z głośnym brzękiem poturlały się po podłodze. Rozsierdzona kobiecina z wolna podniosła wzrok, ...
2
Facebook samotne molo
Facebook – jak samotne moloi łódź przy nim czeka ostatnia.Może wejść na nią pozwoląnim padnie salwa armatnia. Stłoczeni ciasno czekamyinternetowi wędrowcy,z różnych miejsc tutaj przygnani,uznani wszędzie za obcych. Ktoś z nas ma jeszcze tę pamięć -tak cenną i niebezpieczną,że rozkazano nas zamieśći wysłać w tułaczkę wieczną. Chwieje się już Facebook bardzo.Niebawem pójdzie w dzierżawę.Dziś jeszcze może być tarczą.Chronić ostatnią wyprawę. Lecz jutra już nie przetrzymai podda się naciskowi.Zbyt ciężka była to zima.Gdzie pójdziesz bracie? Co zrobisz? ...
0
Walc bezpański: Cała sala pójdzie z nami…
Gorycz. Żal.W piersiach żar.Znów górnicy się skryli pod ziemią,A tu balNa sto parI wstążeczki orderów się mienią.Widać jużKto tu pan,Komu pracę w odprawę zamienią.Raz się żyje!Za wszystko się płaci nie raz!Zatańczyć może już czas! Pewien pan -Starszy pan,Zdenerwował się, na to państwo, okropnie.Nagle wstałI wpadł w szał:Niech tą władzę nareszcie gęś kopnie!Ruszył samW stronę dam.Najważniejszej się nie ukłonił.Potem do niej głosował,Tonem jakby zwariował:Ktoś wam w końcu karnawał rozgoni!!! Cała sala pójdzie z nami!Chłopy razem z FrankowiczamiI kolejarz ...
0
Fragment mojej książki pt. "Gorzka poezja życia" roz. I
    Kolejny dzień z wolna chylił się ku końcowi. Rdzawoczerwone słońce powoli zachodziło, znacząc blednący horyzont świetlistą łuną gasnących promieni. Nad dachami okolicznych blokowisk kłębiły się smugi dymnych wyziewów i spalin, unoszone w stronę chmur delikatnymi podmuchami wiatru. Południowy skrawek szarzejącego nieba ozdobiła chmara spłoszonych wron, wzlatująca coraz wyżej i dalej w głąb przestworzy. Drzewa, przywdziawszy zwiewną szatę jesieni, okryły się barwną mozaiką ciemnego brązu, pstrokatej żółci, jasnej czerwieni i intensywnej purpury – kolorami obumierającej przyrody. Nieco bardziej w dole, wąskim pasem jezdni, niby jakaś ogromna gąsienica, wił się sznur samochodów. Pobocznym chodnikiem sunął zaś tłum przechodniów, wracających ...
0
Po piąte…
Piąte było: – „Nie zabijaj!"Pamiętał, kto Bogu wierzył,lecz pamięci czas nie sprzyja.Zapominał, kto nie przeżył. Ten, co przeżył – zobojętniał.Utracił instynkt ochrony.Pokazano mu świat – cmentarz.Niebezpieczny. Odmieniony. Śmierć zmieniła się w zabawkę.Potwierdzała zwyciężanie.Postawiono ją, jak stawkęw grze codziennej o przetrwanie. Ten wygrywa, kto nią włada.Dzieli świat, na obcych – naszych.W tle masowa jest zagłada,ale nikt się nie przestraszy. W prawie bywa wybawieniem.W polityce – kompromisem.Kwitowana jest milczeniem.Bywa rozkazem. Podpisem. Już nie szuka innych znaczeń.W sztuce, w mediach się przelewa.Naukowcy i badaczeczczą ją. Nie tylko dla chleba. Rozkwitła ...
0
Wozy jadą na zachód
Wódz czerwonych – Sitting Bullzamiast słodzić sypie sólna gorycze ziemi czarnej,a tu marniej wciąż i marniej. Ciężko tańczyć dziś z wilkami.Pojawiły się stadami,wygłodniałe, rozzłoszczone.Dokładnie niepoliczone. Konwój dotarł do faktorii.W polu podpalili zbrojniogniska dla wystraszenia.Czarna się zrobiła ziemia. Ciężko dzisiaj jest Bullowi.Podpisuje i się głowi,czy ugoda mu posłuży,a na dwoje babka wróży. Mówi: – Nikt cię nie pokona,potem zaniepokojona,kręci i zaczyna cmokać.Trzeba by topór wykopać! To niewiele może zmieni.Leży gdzieś tam, na metr w ziemi.Wojna cichnie, nagle grzmi.Ach, ci w Białym Domu źli! Obiecują tylko cuda,a przeciwnik ...
1