+ Załóż konto
Strona główna > Styl życia > Rzecz o singlach
Asita
#Asita
2015-07-13

Good job

21

Rzecz o singlach

Poproszona jakiś czas temu by napisać o singlach, napiszę choć nie jest to temat szczególnie mi bliski ..a to dlatego,że okresów w moim zyciu gdy byłam sama jest niezmiernie mało.

W zasadzie od 17 roku zycia byłam zajęta..dopiero w 2010 roku gdy odważyłam sie zakończyć toksyczny związek byłam przez kilka miesięcy sama. Oczywiście byli w moim życiu obecni przyjaciele jednak nie stały partner. Okres ten wspominam dość hardcorowo ponieważ w tym samym czasie rozstałam się z wieloletnim partnerem a raczej..katem, straciłam też pracę i zostałam sama z mnóstwem kłopotów przede wszystkim finansowych. W tym samym roku zmarła tez najblizsza mi na świecie osoba- moja Mama. Ona była dla mnie wsparciem, motywacją i najlepszą przyjaciółką. Paradoksalnie jednak po Jej śmierci poczułam sie silniejsza niż kiedykolwiek i postanowiłam dotrzymać danego Jej słowa o zakończeniu chorej relacji, której zawsze była przeciwna.

Zapewne dlatego okres ten był dla mnie czasem radości z odzyskanej wolności, czasem tylko dla siebie wykorzystanym na nawiązanie nowych relacji. W tamtym czasie niczego mniej nie potrzebowałam niz kolejnego związku.Jednak czas ten trwał tylko kilka miesięcy, nie dlatego,że z trudem dawałam sobie radę ale może dlatego,że człowiek jest stworzeniem stadnym a życie jest zbyt krótkie by przeżywac je samotnie.

Korporacje, koncerny - dla nich singiel jest najlepszym pracownikiem. Jest zawsze dyspozycyjny, nie bierze zwolnień z powodu chorych dzieci, urlopów macierzyńskich itp. Nie musi pytać męża/żony co sądzą o kolejnym wyjeździe integracyjnym czy kolejnych szkoleniach w weekend, nie musi spieszyc się z pracy by odebrać dziecko z przedszkola, nie bierze urlopu na żądanie bo pociecha idzie do szkoły. Dlatego chętniej zatrudniają singli a jeśli ten czowiek jest w związku to z kimś równie nastawionym na karierę zawodową lub szybko zostaje znów singlem.

Prywatnie jako pracodawca chętniej zatrudniam osoby obiciążone kredytami lub rodziną bo po pierwsze -są bardziej odpowiedzialni a po drugie, mają większe zobowiazania.

Obserwujac znane mi singielki dochodzę do wniosku,ze większość z nich nie jest szcześliwa a kot czy kariera - choć do tego pierwszego mozna sie przytulic, nie zaspokajają potrzeb emocjonalnych.

Dotąd zauważyłam trzy typy singli - tych po traumatycznych związkach, które były okraszone tak cieżkimi przeżyciami,ze zaufać ponownie jest trudno jeśli nie zupełnie niemożliwe.

Drugą grupę stanowią wygodni - Ci, którzy nie mają ochoty na zobowiazania, nie czują potrzeby dzielenia się sobą oraz nie chce im się wziąc odpowiedzialności za drugiego człowieka, bo związek to przede wszystkim odpowiedzialnośc i praca, ciężka praca.

Kolejni to Ci dla których wykonywana praca lub hobby sa tak wielką pochłaniająca czas i emocje pasją, ze nie ma już czasu na miłość.

Paradoksalnie to ta druga grupa gdy przydarzy im sie uczucie - a miłość przychodzi zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momecie, najczesciej wtedy gdy sie jej nie szuka, nagle odnajduje się w roli, męża, ojca, matki.

Poza nielicznymi przypadkami ludzi o takiej konstrukcji psychicznej, która uniemożliwia z różnych, czasem psychicznych powodów nawiązanie głebszych relacji, wiekszość z nas marzy o wielkiej miłosci. Niezależnie od tego czy nas w niej wychowano czy tez pochodzimy z patologicznych domów - marzymy o motylkach w brzuchu i nawet jesli je oficjalnie, na zewnątrz wyśmiewamy - nadal słuchamy czy w pobliżu nie trzepoczą ich skrzydełka.

Nie ma wiekszej siły niz miłość, w jej imię poświęcano wszystko, wywoływano wojny, niszczono i tworzono. Nie powstałby, żaden wiersz, obraz, utwór czy wzruszajacy film gdyby ich twórcy nie znali miłości.

Zawsze powtarzam zranionym sercom, że serce nie jest z cukru i nie rozpuści się a zaufanie jest w istocie kredytem, czasem do spłacenia czasem nieodnawialnym.

Rozumiem tych, którzy z różnych powodów chcą byc sami ale moja stara dusza chichocze cichutko bo wiem, ze miłość czyni cuda i potrafi skruszyć najtwardsze serca oraz uleczyć najbardziej zranione dusze.

Adres URL:

Czy próbowałaś ułożyć  sobie życie?
Czy próbowałaś (eś) ułożyć sobie życie? - złe pytanie Samotna matka z gromadką dzieci, rozwiedziona kobieta po pięćdziesiątce, facet po przejściach... – skrywają zawsze w sercu ból. Przyzwyczaili się już do tego, że nie dzielą z nikim łoża ani stołu. Z biegiem samotnych lat uznali, że tak właściwie nic się nie stało. Im starsi, tym trudniej byłoby z kimś zamieszkać, dzielić się domowymi obowiązkami. Są na swój sposób egoistami. Większość nie potrafiłaby już z kimś być razem. Owszem, gdyby trafił się ktoś, kto ugotowałby, posprzątał, zrobił zakupy... Tyle tylko, że osobę do opieki chciałaby zarówno ona jak i on... A jednak ...
3
Jak wyglądać pięknie w Święta
Dwoimy się i troimy, żeby w święta błyszczał dom, choinka. Zapominamy o sobie. A przecież każda pani marzy o tym, by bliscy wspominali: w Wigilię mama (żona, siostra) wyglądała tak pięknie... Scenariusz przeważnie jest taki, że kilka minut przed wigilijną kolacją pani domu bierze pospieszny prysznic, wkłada na siebie dyżurną sukienkę i unika spojrzeń w lustro. Nie namawiam pań, żeby przed świętami leżeć i pachnieć, ale precyzyjniej je zaplanować. Podpowiadam mocną damską decyzję: pierwszą połowę grudnia poświęcam głównie sobie. 1. Strzyżenie, farbowanie zaplanuj dwa tygodnie przed świętamiKiedy dzień przed świętami w kolejce ...
7
Która osoba na gałęzi jest najgłupsza?
Odpowiedź zdradza, kim naprawdę jesteś! Popatrz na obrazek i wskaż swój wybór. Poniżej znajduje się interpretacja odpowiedzi. Okazuje się, że każda z nich zdradza kilka cech naszej osobowości. Która osoba na gałęzi jest najgłupsza?   Człowiek nr 1 Jesteś osobą, która bardzo szybko się poddaje. Godzisz się na warunki narzucane przez innych i nie wdajesz się w dyskusję. Uważasz, że nie masz wpływu na sytuację, więc po co się męczyć. Rzadko się kłócisz i prawie nigdy nie próbujesz przeforsować swojego zdania. Sprzeczki z innymi osobami powodują w tobie smutek i spadek nastroju. Jesteś raczej cichą, ...
3
Obniżanie poczucia własnej wartości w szkołach
Autorytarny system wychowawczy jest montowany nam już od wczesnego dzieciństwa w procesie edukacji. Charakterystyzuje się silnymi reperkusjami w latach późniejszych, skutecznie niszczy poczucie własnej wartości, przestrzeni, pewność oraz wiarę w siebie. Wadami współczesnej edukacji są głównie silne przyzwyczajenia, których kurczowo się trzymamy odsuwając od siebie zmiany wywołujące lęk. Głównie pod wpływem presji społecznej tworzymy nowe nawyki i usilnie w nich trwamy pomimo rozwoju i sprzyjających warunków.Metody edukacyjne, które niegdyś uważane były za skuteczne, dziś już w żaden sposób nie spełniają swojej roli. A stosowane są na ogromną skalę przez rzesze nauczycieli celem wdrożenia uczniom różnorodnej wiedzy, która często ...
3
Skuteczność polskiego coachingu.
Dzisiaj między postami wrzucam jedną z moich prac na zajęcia wraz z bibliografią. Zachęcam do komentarzy i przyjemnej lektury, pozdrawiam ;) Skuteczność polskiego coachingu.Wokół tematu narosło już wiele mitów oraz baśni, o których w tej krótkiej pracy chcę nadmienić. Zdania są podzielone, część statystyk twierdzi, iż jest to skuteczna metoda pracy z ludźmi, część zaś determinuje iż cała dziedzina jest rzekomo przekłamaniem powstałym wskutek systematycznego dofinansowywania się kosztem osób naiwnych i zdesperowanych. Postaram się sprostować kilka rzeczy, moim subiektywny okiem.Wcale nie dziwi mnie sceptyczne podejście, sądząc po tym kto, przez większość, został okrzyknięty ikoną polskiego coachingu. ...
0
O byciu sobą
Postanowiłam rozwinąć pewne kwestie z pierwszego postu i wnieść trochę światła na sprawę. Temat jest na tyle rozwlekły, że będzie się przewijał jeszcze przez wiele kolejnych wpisów. Blog jest swojego rodzaju manifestacją drogi jaką obrałam i został stworzony by pomagać innym. Jeśli znajdujesz tutaj treści dla siebie - bardzo się cieszę. Dzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach. Serdecznie zapraszam. Nie wchodząc w tematy wcześniejszych inkarnacji w psychologii panuje pogląd, iż przychodzimy na świat jako czysta, niezapisana karta - tabula rasa. Co nie zmienia faktu, że będąc jeszcze w łonie matki już nabywamy pewnych doświadczeń. Ciekawostką np. może być to, że ...
3
więcej
DOWIEDZ SIE WIĘCEJ

Komentarze

czeslaw_brudek
W Polsce bycie Singlem - to stan przejściowy. Pisałem o tym z okazji Dnia Singla przypadającym nazajutrz po Walentynkach. Przypomnę:
"...single nie chcą być w jakimkolwiek związku, ale czekają na kogoś wyjątkowego. Aby podkreślić, że ten stan ma dobre strony, świętują Dzień Singla, nazajutrz po Walentynkach. Dzień Singla, czyli święto wszystkich tych, którzy swojej drugiej połowy jeszcze znaleźli. Jak podkreśla Joanna Mizielińska, dyrektorka Instytutu Socjologii SWPS, zajmująca się socjologią płci, rodziny i seksualności, oba święta przyszły do nas z Zachodu, przy czym to drugie obchodzone jest u nas od niedawna i wiele osób jeszcze o nim nie wie. – Świętując ten dzień single podkreślają, że chcą być bardziej widoczni, próbują zaakcentować swoją obecność, ponieważ zewsząd otaczają nas heteroseksualne pary zwłaszcza podczas Walentynek, manifestujące swoje uczucia – mówi socjolog...
http://tatulowe.blog.onet.pl/2012/02/16/15-lutego-dzien-singla/
czeslaw_brudek
"... Kawalerów i panien w wieku powyżej 20 lat mieliśmy ok.6 mln. Ta liczna grupa Polaków szybko podzieliła los rówieśników z bardziej zasobnych państw i ich wzorem bardzo opóźnia czas wejścia w prawdziwie dorosłe życie. Połowa polskiej młodzieży będącej w wieku studenckim (19-24 lata) uczy się. Prawie 80 proc. z nich mieszka z rodzicami, a kolejne 10 proc. wynajmuje jakieś najczęściej wspólne lokum, ale prawdziwym domem jest dla nich dom rodzinny.Wiek zawierania małżeństw przesunął się w okolicę 30-tki, ale blisko jedna trzecia singli w wieku 29-34 lata nadal trzyma się spódnicy mamusi. Są to tzw. kidults, z angielskiego kid-dzieciak i adult-dorosły. Mają podwójne życie. To w domu, o który dbają rodzice i to równoległe uwzględniające zasady pokoleniowe, wpisujące się w hasło „łatwo, szybko i przyjemnie”. Płynnie przechodzą z jednego życia do drugiego, jakby otwierali kilka okien w programie komputerowym”.
czeslaw_brudek
Ciąg dalszy:
Każde spotkanie poza domem, to okazja spotkania potencjalnego partnera, ale z czasem wychodzi tak, jak to bywa z połączeniem telefonicznym : „Zajęte, albo poza zasięgiem, albo pomyłka”.
Każdy żyje tak jak chce lub niesiony pokoleniowym dryfem żyje tak, jak mu się ułoży.
Spotykając się z Singlem życzmy mu (jej) Wszystkiego najlepszego i pamiętajmy o tym, że:
…W Polsce bycie singlem to na ogół stan przejściowy. Single nie chcą być w jakimkolwiek związku, ale czekają na kogoś wyjątkowego. Aby podkreślić, że ten stan ma dobre strony, świętują Dzień Singla i manifestują tylko plusy i swoją niezależność, nie mówiąc o tym jak im się żyje nie tyle w samotności co w osamotnieniu, które jest dobre na jakiś czas, ale nie na całe życie
czeslaw_brudek
W innym czasie niż tekst powyżej przytoczyłem na blogu wypowiedź singielki, która wiedziała co pisze, bo to przeżywała:
Samotność. cz.1

Opublikowano dnia 8 stycznia 2014 autor: Bryza
http://www.kneziowisko.pl/samotnosc-cz-1/

Samotność, jedno słowo, a tyle emocji. Kiedy zapytasz innych co to znaczy, usłyszysz tak wiele różnych opisów. Jedno słowo, a za nim idzie ból, gorycz, łzy, strach. Boimy sie samotności. Każdy z nas był kiedyś samotny. I w cale nie było to dla nas fajne. No to popatrzmy na tego demona, którego nikt nie kocha, a któremu na imię samotność.

Byłam raz w swoim życiu tak naprawdę samotna. Co to znaczyło? Wiele. Aż za wiele. A zdanie „bo po co” staje się twoją mantrą. Wracałam do domu bo gdzieś musiałam się wykąpać, przespać czy przebrać. W kuchni lodówka straszyła pustką, bo nie chciało mi się robić zakupów. Bo po co? Przychodzi moment, że dochodzisz do wniosku – po co gotować? Szkoda czasu.
czeslaw_brudek
c.d.
Jedzenie, które potrafi sprawiać przyjemność, niestety tej przyjemności już ci nie daje. Wiec jesz byle co, byle jak, byle gdzie. Bo po co ? Nie nakrywasz stołu, nie stawiasz kwiatów. Bo to bez sensu. Bo po co? Sprzątasz bo przecież nie będziesz mieszkać w brudzie. Ale jak sprzątasz? Żaden błysk, nie zależy ci aby dom pachniał. Bo po co? Coś się wysypało, spadło, no to niech sobie leży. Jutro zbiorę. Nie muszę dzisiaj. Bo po co? Niemyte włosy, niedoprasowane ciuchy. Po co kupować nowe ubrania? Nie ma sensu, nie ma dla kogo. Po co? Rano wstajesz do pracy, idziesz na 8 godzin bo z czegoś trzeba żyć. Dzień podobny do dnia. Prawie tak, jak w poleceniu „kopiuj – wklej”, co do minuty. Funkcjonujesz jak robocik aż przychodzi koszmarna sobota i jeszcze gorsza niedziela. Wolne dni, na które inni czekają z utęsknieniem. Inni, ale nie ty. Wolne dni. Na sam dźwięk tych słów dreszcze przebiegają ci po ciele. Wolne dni. Horror. Bo ile można spać? 10, 12, 14 godzin ? W końcu się obudzisz.
czeslaw_brudek
c.d.
I zaczyna się. Nie chce ci się wstawać… Bo po co? (podkreślenia moje)
Leżysz i słyszysz każdy szmer u sąsiadów. Czasami śmiech, czasami rozmowę, czasami kłótnię. A ty co? Ty nawet nie możesz się z nikim pokłócić, bo jesteś sama. Wiesz, że do nikogo nie zadzwonisz, z nikim się nie spotkasz, do nikogo nie pójdziesz w odwiedziny. Ile razy można czytać te same książki, słuchać samemu tej samej muzyki, czy włączyć telewizor, w którym nie ma nic ciekawego. Więc próbujesz coś sobie znaleźć. Coś co „zabije” ten cholerny wolny czas. Ale siebie nie oszukasz. Pasja to zbyt mało gdy nie ma jej z kim dzielić.
czeslaw_brudek
c.d.
Wolne weekendy, to jeszcze nie tragedia. Jest trudno, ale wiesz że przyjdzie wreszcie poniedziałek i wyjdziesz z domu. To, co najgorsze jeszcze przed tobą. Przychodzą święta. Uśmiechnięty, zabiegany tłum, a ty co? Ty niestety wiesz… Wiesz, że przyjdzie ten dzień i nie będziesz mieć z kim podzielić się opłatkiem. Nie będzie z kim podzielić się święconką. Pod choinką nie będzie nawet maleńkiego prezentu. Nic. Może nawet ktoś ze znajomych, kto domyśla się twojej sytuacji zaprosi cię na wigilie? Ty się nie przyznasz, że będą to samotne święta. Łykasz łzy i ostatkiem sił przywołujesz sztuczny uśmiech, odpowiadając, że bardzo dziękujesz za zaproszenie, ale już gdzieś idziesz na kolacje wigilijną, czy na wielkanocne śniadanie.
czeslaw_brudek
c.d.
wyczajnie się wstydzisz przyznać, że nie masz dokąd pójść. I choć w środku wszystko krzyczy ” Co ty idiotko robisz? ”, to idziesz w zaparte, że ty przecież nie jesteś sam.

Wracasz do domu, gdzie już nikt cię nie widzi. Tu możesz wreszcie płakać i płakać. Przecież nikt nie patrzy na ciebie. Tu nie trzeba oszukiwać i udawać, że nic się nie stało. Potem rodzi się w tobie złość. „Nie potrzebuję niczyjej litości. Niech się wypchają z tymi zaprosinami. Nie zależy mi”. To tylko próba oszukania samej siebie. Beznadziejna, głupia, nic nie dająca próba. Potem zaczyna się przeklęty krąg, z którego naprawdę trudno się wyrwać. Chcesz przekonać siebie, że nikogo nie potrzebujesz. Masz całą listę wad drugiej płci. Możesz to wyliczyć nawet gdyby obudzono cię w środku nocy. Prawie że pieścisz tę listę codziennie dodając następne pozycje tylko po to, aby mieć pewność, że z takimi monstrami nie chcesz mieć nic wspólnego. Nawet jak chcą cię z kimś poznać, stajesz okoniem i mówisz – Nie, nie chcę
czeslaw_brudek
c.d.
Tęsknisz do ludzi aż do fizycznego bólu niemal, ale mówisz – NIE !

To jest właśnie samotność. Bycie samą, a bycie singielką to zupełnie inne ścieżki. To, że nie masz obok siebie partnera nie znaczy, że jesteś samotna. Jeżeli masz rodzinę ( dzieci, braci, siostry, rodziców itd. ), jeśli masz przyjaciół do których możesz wpaść, zadzwonić, jeżeli masz kogoś z kim możesz podzielić się małymi radościami czy kłopotami, to nie jesteś sama. Jeżeli w domu czeka na ciebie ktoś (choćby zwierzak ) to nie jesteś sama. Bo wtedy wiesz, że musisz zrobić wiele zwyczajnych rzeczy dla innych. Nie jesteś sama. To, że nie masz do kogo się przytulić , nie znaczy że tak będzie zawsze. Ale gdy jesteś sam, tak naprawdę sam, to kiedyś przychodzi moment gdy twoją złość zaczyna zastępować żal i otępienie. Złość na siebie, złość na innych, złość na los, złość na to, że inni mają to szczęście i że nie są sami. Ta złość zaczyna dominować w każdej minucie twojego życia.
czeslaw_brudek
c.d.
Nie potrzebuję ! Tęsknisz do ludzi aż do fizycznego bólu niemal, ale mówisz – NIE !

To jest właśnie samotność. Bycie samą, a bycie singielką to zupełnie inne ścieżki. To, że nie masz obok siebie partnera nie znaczy, że jesteś samotna. Jeżeli masz rodzinę ( dzieci, braci, siostry, rodziców itd. ), jeśli masz przyjaciół do których możesz wpaść, zadzwonić, jeżeli masz kogoś z kim możesz podzielić się małymi radościami czy kłopotami, to nie jesteś sama. Jeżeli w domu czeka na ciebie ktoś (choćby zwierzak ) to nie jesteś sama. Bo wtedy wiesz, że musisz zrobić wiele zwyczajnych rzeczy dla innych. Nie jesteś sama. To, że nie masz do kogo się przytulić , nie znaczy że tak będzie zawsze. Ale gdy jesteś sam, tak naprawdę sam, to kiedyś przychodzi moment gdy twoją złość zaczyna zastępować żal i otępienie. Złość na siebie, złość na innych, złość na los, złość na to, że inni mają to szczęście i że nie są sami. Ta złość zaczyna dominować w każdej minucie twojego życia.
czeslaw_brudek
Nie potrzebuję ! Tęsknisz do ludzi aż do fizycznego bólu niemal, ale mówisz – NIE !

To jest właśnie samotność. Bycie samą, a bycie singielką to zupełnie inne ścieżki. To, że nie masz obok siebie partnera nie znaczy, że jesteś samotna. Jeżeli masz rodzinę ( dzieci, braci, siostry, rodziców itd. ), jeśli masz przyjaciół do których możesz wpaść, zadzwonić, jeżeli masz kogoś z kim możesz podzielić się małymi radościami czy kłopotami, to nie jesteś sama. Jeżeli w domu czeka na ciebie ktoś (choćby zwierzak ) to nie jesteś sama. Bo wtedy wiesz, że musisz zrobić wiele zwyczajnych rzeczy dla innych. Nie jesteś sama. To, że nie masz do kogo się przytulić , nie znaczy że tak będzie zawsze. Ale gdy jesteś sam, tak naprawdę sam, to kiedyś przychodzi moment gdy twoją złość zaczyna zastępować żal i otępienie.
czeslaw_brudek
Nie potrzebuję ! Tęsknisz do ludzi aż do fizycznego bólu niemal, ale mówisz – NIE !

To jest właśnie samotność. Bycie samą, a bycie singielką to zupełnie inne ścieżki. To, że nie masz obok siebie partnera nie znaczy, że jesteś samotna. Jeżeli masz rodzinę ( dzieci, braci, siostry, rodziców itd. ), jeśli masz przyjaciół do których możesz wpaść, zadzwonić, jeżeli masz kogoś z kim możesz podzielić się małymi radościami czy kłopotami, to nie jesteś sama. Jeżeli w domu czeka na ciebie ktoś (choćby zwierzak ) to nie jesteś sama. Bo wtedy wiesz, że musisz zrobić wiele zwyczajnych rzeczy dla innych. Nie jesteś sama. To, że nie masz do kogo się przytulić , nie znaczy że tak będzie zawsze. Ale gdy jesteś sam, tak naprawdę sam, to kiedyś przychodzi moment gdy twoją złość zaczyna zastępować żal i otępienie.
tarocistajustas
Artykuł niezły i muszę przyznać, że chyba nawet pasuję do przedstawionego w nim archetypu (?) singla: pracuję w korpo, mam swoje pasje, swoje życie i kota:) Czy w związku z tym należałoby mnie rozstrzelać, albo - wraz z innymi singlami - zamknąć w jakimś gułagu, jako dziwaków - odmieńców? Darmozjadów, którzy nie wywiązują się z obowiązkowego dziecioróbstwa? Bo odniosłem wrażenie, że tak troszkę singli postrzegasz:) Bez urazy:)
Asita
Nie, każdy ma prawo żyć jak chce byle nie krzywdził innych, napisałam przecież,że niektórym to odpowiada i tyle, napisałam też, że Ci których znam nie są szczęśliwi a nawet jak są to zbyt długo nie będą. Więc kochany korpoludzie pogadamy o tym za kilka lat ? :) A dziś życzę Ci radości życia w każdym stanie skupienia :)
#Asita - Zgłoś nadużycie 1 0
SimplyRedGirl
Miłość jest w życiu wartością najważniejszą. Bardzo trudno ją znaleźć ale mówi się, że kiedy szukana nie jest przychodzi bez zapowiedzi do naszego serca i to jest w niej najpiękniejsze :) Okres bycia singlem jest okresem ciężkim, monotonnym i odrobinę rozleniwiającym człowieka (wiem z doświadczenia, jestem właśnie w takim momencie życiowym). Jeśli trwa długo, to potem bardzo trudno nagle przeskoczyć w status "w związku", ale kiedy w grę wchodzi osławiona miłość to nasze serce bardzo szybko budzi się z samotnego letargu. Pozostaje tylko czekać.
Aby dodawać komentarze należy być zalogowanym.
Zaloguj się lub załóż nowe konto
Napisz artykuł na Perepele już teraz!

Najnowsze:

    Fotografia już trochę wyblakła ale i czasu od wtedy sporo ubyło. To moja pierwsza zbiorowa prezentacja eksponatów z ślubnej kolekcji. Wystawa przycupnęła w gościnnych progach biblioteki zakładowej w "Cegielskim".   Dawno, dawno temu... Zgromadziła raptem kilkadziesiąt fotografii. Najstarsze egzemplarze znalazły miejsce w ekspozycji za szybką. Witryna biblioteczna, opróżniona na ten czas, wypełniona dekoracyjnie starą firanką i jeszcze starszymi pamiątkami ślubnymi. Miałem przyjemność w ten czas prowadzić radio zakładowe w Zakładach Przemysłu Metalowego H. Cegielski w Poznaniu. Że tak powiem - za pieniądze odczytywałem firmowe komunikaty i narzucone wiadomości zakładowe, a ze skutkiem wielkiej przyjemności prowadziłem ...
0
W szkołach panuje już atmosfera świąt. Młodzież ćwiczy programy artystyczne, którymi oficjalnie zakończy naukę, połamie się opłatkiem i wróci na rodziny łono aby świętować w węższym gronie. Wszyscy pamiętamy szkolne uroczystości i to nie zawsze tylko z dobrej strony.    Różnie bywa z tymi uroczystościami. Każdy nauczyciel wspomni przeróżne fakty związane z takim klasowym świętem. Ja, przed wielu laty jako wychowawca męskiej klasy zawodówki przeżyłem taką oto przygodę. Studiowałem wtedy na studiach podyplomowych w Krakowie. Dojeżdżałem tam na weekendy autobusem, a po mieście poruszałem się komunikacją miejską. Przyglądałem się kiedyś, jadąc tramwajem, staruszce z pieskiem wielorasowym. Wsiedli, oboje mocno zmoknięci ...
6
"Godzilla" Emmericha przypomniała Amerykanom czasy, gdy filmy o potworach przyciągały do kin tłumy. Tak było w latach pięćdziesiątych, w okresie największych obaw mieszkańców tego kontynentu przed niszczycielską potęgą broni atomowej. Filmowe monstra atakujące ludzkość na skutek testów jądrowych jak np. w filmie "Rozbudzona bestia", albo mutowały z niegroźnych organizmów na skutek radiacji wywołanej wybuchami nuklearnymi "One". Począwszy od "Rozbudzonej bestii", w której obudzony atomowym wybuchem jaszczur z epoki jurajskiej przybywa do Nowego Jorku i sieje ogromne spustoszenie, do końca lat 50. XX wieku niemal co roku na ekrany amerykańskich kin trafiały mrożące krew w żyłach historie ...
0
Ponieważ bardzo spodobała mi się ta kolęda, postanowiłem się nią podzielić. Jacek Kurski niestety przespał, a szkoda. A może i on się bał niekorzystnej opinii specjalistki od spraw medialnych. ...
6
                                                                                                                                 Mietek Startował do szkoły cyrkowej w Julinku. Występy na okrągłej „estradzie" były jego wielkim marzeniem. Pragnął uczyć się cyrkowej sztuki . ...
0
Lojalność zawodowa
Czym różni się dobry prawnik od wspaniałego prawnika? Żeby otrzymać odpowiedź na to pytanie musiałem rozwiązać krzyżówkę. Zwiozłem ich trochę na czas solowego pobytu i teraz zapełniają mi chwile wolnego czasu. Ale do rzeczy. Po podstawieniu liter w miejsce cyfr takie oto otrzymałem hasło: dobry prawnik zna prawo, wspaniały prawnik zna sędziego i prokuratora. Już od dawna chodził mi po głowie temat lojalności zawodowej i ta krzyżówka a właściwie jej rozwiazanie przyspieszyło ten tekst. Wielokrotnie wspominałem o mojej słabości do "Angory". W każdym jej numerze jest artykuł poświęcony pokrzywdzonemu przez jakiegoś lekarza pacjentowi. Pomyłki takie często kończą ...
4
Loving Music 17 - 2
Led Zeppelin – „Kashmir" (2007) LIVE!   ...
0
O dekomunizacji słowo.
Ustawa dekomunizacyjna, która miała przede wszystkim chronić nas przed powrotem ustroju totalitarnego, stała się potężnym orężem w rękach ludzi bez wyobraźni, małych duchem i sercem wielkich za to posiadanym stanowiskiem. Mogą sobie wreszcie odbić na każdym kto im wlezie w drogę, za swoje nieudane życie. Tępią zatem i niszczą wszystko od cmentarzy żołnierzy przeklętych przez pomniki minionej epoki po żywych ludzi, którym przydarzyło się pracować dla nieistniejącego już systemu. Odwet, w ich chrześcijańskich sercach, stał się motorem napędowym ich działalności, credem nie miłosierdzie a mściwość, do której oczywiście się nie przyznają, chowając się umiejętnie za sloganem „oko ...
4
"Obietnica" Jude Deveraux
Dziś o gatunku, który czytam bardzo rzadko to znaczy romans historyczny. Ciągłe uniesienia, miłość namiętność, kłótnie i godzenie się to nie jest to czego szukam podasz czytania. Bardziej ujmuje mnie przeniesie do innej epoki, dawne czasy kiedy to mężczyźni znaczyli dużo więcej niż kobiety, zamki, pałace i zawieranie ustawionych małżeństw.Judith i Gawin mieli właśnie stać się małżeństwem ustawionym. Gawin silny, majętny rycerz , Judith jak dotąd ukrywana w zamku przez swego ojca młoda dziewczyna. Jej matka pragnęła, aby poszła do zakonu, ale despotyczny ojciec miał wobec niej inne plany. Miała zostać żoną i urodzić syna, który byłby jego ...
0
Co paraliżuje intelekt ,erudyty p.Timmermansa....?
BEZ EMOCJI   Pan Franciscus Cornelis Gerardus Maria Timmermans   pochodzi z  Limburgii  /królestwo Niderlandii/ .Urodzony  06.maja.1961 r.w Maastricht.., erudyta posiadający gruntowne wykształcenie .,pełni obecnie funkcję  I-go wiceprzewodniczącego komisji europejskiej w Brukseli.     Aktualnie jest oskarżycielem w stosunku do legalnej władzy RP bezprawnie ingerując w prace  parlamentu suwerena jakim jest członek UE .   Pan Timmermans rzuca NIEUZASADNIONE oskarżenia w stosunku do sposobu prowadzenia polityki wewnętrznej w RP.    Ignorując wszelkie ZASADY współistnienia UE /zawarte w traktacie o UE/,przekraczając w ten sposób nie tylko swoje uprawnienia,ale i ZDROWY ROZSĄDEK. Powstaje pytanie kto używa aż tak silnych nacisków na p.Fransa robiąc z tego erudyty ...
0
Oglądanie blisko telewizora szkodzi czy nie?
Czy oglądanie telewizji z bliska szkodzi? „Nie siedź tak blisko telewizora bo to szkodzi!". No właśnie – chyba każdy słyszał to hasło od rodziców (albo sam go nie wypowiadał). A jak to naprawdę jest z tym bliskim siedzeniem? Otóż nie szkodzi. A przynajmniej nie bardziej, niż siedzenie blisko książki, tablicy lub szafy. Tak, telewizor nie wytwarza żadnego dodatkowego promieniowania, które wpływałoby na ludzki organizm znajdujący się te 30 czy 50 cm od ekranu. Takie ...
6
Dyrektor Ryanair ma swoją firmę taksówkową
RyanAir to jedna z najpopularniejszych linii lotniczych w Polsce, zwłaszcza wśród osób szukających tanich biletów. Jednak właściciel firmy - Michael O'Leary zainwestował w jeszcze jeden transport. Ma własną, ale bardzo nietypową firmę taksówkową - O'Leary Cabs.  Co jest takiego niezwykłego w firmie O'Leary Cubs? Otóż ma ona w swojej ofercie tylko jedną taksówkę Mercedes-Benz S-Class. Kursuje ona głównie pomiędzy lotniskiem w Dublinie a domem właściciela w Mullingar. Skąd pomysł na takie przedsiębiorstwo? O'Leary chciał w ten sposób uniknąć korków. Właściciel RyanAira kupił prywatny samochód, wyposażył w taksometr i opłacił dla niego licencję. Dzięki temu pojazd może poruszać się po pasach ...
1
Ołowiany szogun
Patrząc na naszego Szoguna czyli ministra od obronności przypomina mi się piosenka o małym chłopcu co to chciał być żołnierzem. Miał on ołowiane wojsko i wyprawiał z nim co mu się podobało. Nasz Hetman Wielki Koronny tez żyje w jakimś iluzorycznej przestrzeni , z której nawet Król Polski Jarosław Ponury nie może go wydostać sam coraz głębiej zapadając się w owym świecie. A w nim istnieją tylko trzy podmioty poza naszym ukochanym krajem: Królestwo Dobra czyli kraj za wielka wodą, Królestwo Zła czyli stepy na wschodzie i Diabeł Wcielony czyli przewodniczący Rady Europejskiej. Nie pojmuje z jakich ...
4
W Japonii jest pierwsza restauracja z ludzkim mięsem!
Jedno z najstraszniejszych miejsc na świecie znajduje się w Tokio! Znajdziemy tam restaurację, w której można zjeść... ludzkie mięso. Miejsce to nazywa się "The Resoto ototo no shoku ryohin", co w skrócie znaczy "Jadalny brat". Ceny, w zależności od części ciała, wahają się od 100 euro, aż do 1000 euro. Pewien turysta z Argentyny był pierwszym klientem owej jadłodajni: "Smakowało jak wieprzowina. Przyprawiają całe mięso w taki sposób, że trudno rozróżnić smak ludzkiego, od tego, które spożywamy codziennie". W Japonii od 2014 prawo pozwala na jedzenie ludzkiego mięsa, jeśli ...
2
Hitchcock ala Bosfor albo może odwrotnie
      Właśnie rozważając tematy bliskie spotkaniu trzeciego stopnia z Przygodą Podróżnika, przy założeniu tematu podróży w kontekście związków „małżeńskich" w różnych kulturach, zaświtał mi w głowie pomysł związany z, co tu nie mówić symbolem narodzin dziecka.A skoro dziecko, to rodzina, a jeszcze wcześniej nierzadko bywa jakiś układ społeczno prywatny pomiędzy rodzicami potomka. Zatem powoli wszystko splata się w całość. Mam tu na myśli przyjaciela dobrych pomyśleń - bociana białego.  Największa gratka to obserwowanie przelotu tych ptaków kiedy wracają na swoje ( tak nazwę te nasze, ponoć ćwiartka całej populacji tych ptaków na czas lęgowy zatrzymuje się w Polsce). Dwa ...
0
COMEBACK
Po wielu perypetiach i zawirowaniach życiowo-zawodowych uroczyście oświadczam iż wracam do publicystyki! Mam głęboką nadzieję że tym razem na dobre. Już wkrótce ruszam z kopyta z nowymi artykułami - lepiej późno niż wcale ;) ...
0
Bajka jest dobra na wszystko
W ubiegłą niedzielę słuchałem rankiem w Jedynce Polskiego Radia cyklicznej audycji „Familijna Jedynka". Tematy raczej poważne jak to w katolickiej rozgłośni bywa, aż tu nagle usłyszałem: - A teraz zapraszamy do odbiorników naszych najmłodszych słuchaczy. Wysłuchamy wspólnie bajki o poszukiwaniu szczęścia. Zastanowiło mnie to, że to dzieciom będą czytać, a cóż one wiedzą o szczęściu, czy o jego szukaniu. Chcą mieć wszystko, a gdy to jest spełnione, to czy przyjdzie na myśl przeciętnemu dziecku aby nazwać ten dobrostan szczęściem?Robiąc swoje słuchałem jednak z rosnącym zainteresowaniem:W pewnej krainie żył sobie człowiek, który był wyjątkowym pechowcem – rozpoczął swoją opowieść ...
2